Aż sama nie wierzę w to, co się stalo! :D
Przed weekendem byłam zrezygnowana i rozgoryczona... teraz? (a to tylko 4 dni) Owszem, mam mieszane odczucia co do pewnych spraw, ale zasadniczo- jestem zadowolona. Nie sądziłam, że wystarczy stworzyć listę rzeczy, które chcemy osiągnąć, żeby zacząć odnosić małe sukcesy :)
Pierwszy powód mojego SZCZĘŚCIA to bieganie. W ten weekend dwa razy wyszłam na bieżnię (tak, jestem tą szczęściarą, która ma to urządzenie w domu :P) i łącznie przebiegłam 14 kilometrów, oraz spaliłam 835 kalorii... ciągle uważam że to mało, a mój brzuch jest obleśny, ale niech będzie, że zaliczam powoli plan o sporcie.
Ale, ale, ale...! Najlepsza część dopiero teraz! Dzisiaj udało mi się poznać dwóch chłopaków, z którymi już jakiś czas pisałam przez internet, a którzy chodzą z moją przyjaciółką do szkoły :) Niby łatwo było się wcześniej spotkać, ale nigdy nie wypadła żadna okazja, więc pisaliśmy, więcej lub mniej... Nawet nie wyobrażacie sobie, jakie to było dla mnie przeżycie, bo oni zrobili mi niespodziankę. Przyjechali do mnie pod szkołę! Nie mogłam uwierzyć, że to oni, byli tacy sympatyczni, a ja taka szczęśliwa, że ich widzę :D
Niestety, nie mogło być tak pięknie. Jak tylko oni odjechali zaczęłam się zastanawiać, czy pryszcze na mojej twarzy nie są zbyt widoczne, czy włosy nie zbyt oklapłe... no i moja zmora: czy brzuch nie wystawał? Dlaczego on musi być taki tłusty? Przecież biegam, staram się... ;/
Chłopcy ze szkoły, którzy mi się podobają oczywiście co jakiś czas zwracają uwagę na ...
moje przyjaciółki
... więc czuję się delikatnie mówiąc niechciana, a pojawienie się w szkole asysty z WIĘCEJ NIŻ JEDNEGO chłopaka, INNEGO niż mój brat, było miłą odmianą ;)
Biedronka-blog
Prywatne internetowe przemyślenia
wtorek, 28 marca 2017
piątek, 24 marca 2017
Życioplan
No to poukładałam sobie to wszystko w głowie. Byłam dziś na koniach i czuję, czy ja wiem, taki wewnętrzny spokój, czy coś. Oczywiście poza nudą, no bo jest piątek wieczór, a ja siedzę w domu na laptopie... Postanowiłam, że zmienię swoje życie. Moje cele na najbliższy czas to:
1) zdobyć więcej znajomych
2) zaangażować się w jakiś wolontariat
3) uprawiać sport
No i jak już stworzyłam tę listę, to uznałam, że ten blog będzie idealnym miejscem, żeby zapisywać swoje odczucia i postępy... Oby :P
W miarę upływu czasu pewnie cele będą się modyfikować, ale obiecuję, że będziecie poinformowani.
To na razie chyba tyle punktów, te rzeczy są chyba dla mnie najważniejsze. Oczywiście chciałabym też schudnąć, ale nie będę tego umieszczała na żadnej liście, bo jeszcze przestanę jeść, albo będę miała wyrzuty sumienia jak coś już przekąszę. Chciałabym też wrócić do jeździeckiej formy, żeby móc znowu dobrze jeździć, a nie obijać się jak mały ziemniaczek w siodle, ale tutaj nic nie przyśpieszę, więc nie robię sobie presji. Trening czyni mistrza ;)
1) zdobyć więcej znajomych
2) zaangażować się w jakiś wolontariat
3) uprawiać sport
No i jak już stworzyłam tę listę, to uznałam, że ten blog będzie idealnym miejscem, żeby zapisywać swoje odczucia i postępy... Oby :P
W miarę upływu czasu pewnie cele będą się modyfikować, ale obiecuję, że będziecie poinformowani.
To na razie chyba tyle punktów, te rzeczy są chyba dla mnie najważniejsze. Oczywiście chciałabym też schudnąć, ale nie będę tego umieszczała na żadnej liście, bo jeszcze przestanę jeść, albo będę miała wyrzuty sumienia jak coś już przekąszę. Chciałabym też wrócić do jeździeckiej formy, żeby móc znowu dobrze jeździć, a nie obijać się jak mały ziemniaczek w siodle, ale tutaj nic nie przyśpieszę, więc nie robię sobie presji. Trening czyni mistrza ;)
środa, 22 marca 2017
Jak otwarta szafa
No, to dzisiaj podpytałam co moje koleżanki robią, żeby być "fit". Jedna tańczy, a druga biega. Codziennie! Nie dam rady biegać codziennie. Ale wiosna się zbliża i mam nadzieję, że jak tylko zrobi się bardziej słonecznie to przestanę mieć ze sobą problemy. Dzisiaj zrobiłam krok do przodu, bo po biegu (6,7 km- 400 spalonych kalorii) zjadłam makaron i trochę winogron. Acha, a wcześniej pochłonęłam jeszcze dwa pierniczki, więc wszystko jest na dobrej drodze :P Chociaż dalej uważam że mam gruby brzuch...
W szkole chłopak który mi się podoba nie zwraca na mnie uwagi, a ja nie wiem co z tym zrobić... chcę do niego zagadać, ale jakoś nie mogę się przełamać. Bo może uznać, że jestem żałosna. Trudno, na razie tak zostanie.
Wczoraj byłam na koniach- próbowałam skakać, ale nie wydaje mi się, że nie umiem, więc trudno mi było przekonać do tego instruktorkę i konia. Muszę zacząć wierzyć w siebię, bo życie w ciągłej niepewności to jakaś żałość!
Myślałam też ostatnio o tym, że muszę poznać nowych znajomych, bo obracanie się wśród ciągle tych samych to ciut nuda.
No a to co tutaj piszę to chyba jakaś wersja nauki wyrażania siebie- do tej pory raczej nie mówiłam o uczuciach i przemyśleniach, bo mnie to krępowało. Może jak zacznę pisać tutaj, to będę mogła się otworzyć przed znajomymi ;)
W szkole chłopak który mi się podoba nie zwraca na mnie uwagi, a ja nie wiem co z tym zrobić... chcę do niego zagadać, ale jakoś nie mogę się przełamać. Bo może uznać, że jestem żałosna. Trudno, na razie tak zostanie.
Wczoraj byłam na koniach- próbowałam skakać, ale nie wydaje mi się, że nie umiem, więc trudno mi było przekonać do tego instruktorkę i konia. Muszę zacząć wierzyć w siebię, bo życie w ciągłej niepewności to jakaś żałość!
Myślałam też ostatnio o tym, że muszę poznać nowych znajomych, bo obracanie się wśród ciągle tych samych to ciut nuda.
No a to co tutaj piszę to chyba jakaś wersja nauki wyrażania siebie- do tej pory raczej nie mówiłam o uczuciach i przemyśleniach, bo mnie to krępowało. Może jak zacznę pisać tutaj, to będę mogła się otworzyć przed znajomymi ;)
wtorek, 21 marca 2017
Sport jest, a efektu brak?
Jeżdżę konno. Czy uprawiam sport?
Dzisiaj zapytałam kilka osób i tylko moja przyjaciółka powiedziała że nie. Nie wprost oczywiście. Wplotła po prostu w rozmowę "...to zacznij coś robić grubasie, jak Ci nie pasuje twoje ciało...". Robię- jeżdżę konno.
Ale to chyba nie wystarczy?
Dzisiaj zapytałam kilka osób i tylko moja przyjaciółka powiedziała że nie. Nie wprost oczywiście. Wplotła po prostu w rozmowę "...to zacznij coś robić grubasie, jak Ci nie pasuje twoje ciało...". Robię- jeżdżę konno.
Ale to chyba nie wystarczy?
poniedziałek, 20 marca 2017
Zaburzenia wszystkiego
Nie mam zaburzeń odżywiania- jem normalnie.
Nie mam zaburzeń osobowości- wiem kim jestem.
Nie mam zaburzeń niczego- wszystko jest wspaniale.
Tylko że nie lubię siebie. Denerwuje mnie mój brzuch, który ciągle jest tłusty. Denerwuje mnie moja waga, która ciągle pokazuje za duże liczby. Denerwują mnie moje włosy, które ciągle się przetłuszczają. Denerwuje mnie mój charakter, bo jest za słaby, żebym mogła sobie odmówić jedzenia. Denerwują mnie okulary, krótkie rzęsy, pryszcze, krótkie, grube nogi... JA siebie denerwuję.
Kiedyś ratowała mnie pasja, ale odkąd miałam przerwę i nie jestm już tak dobra i lubiana jak wcześniej to co mi pozostało?
Nie mam kompleksów, jestem zdrowa. Nie chcę się nad sobą użalać, ale gdzieś muszę, a przecież nie powiem znajomym, że chciałam wymiotować po zjedzeniu obiadu z rodziną... nikomu nie chcę nic mówić.
Nie chcę być słaba.
Nie mam zaburzeń osobowości- wiem kim jestem.
Nie mam zaburzeń niczego- wszystko jest wspaniale.
Tylko że nie lubię siebie. Denerwuje mnie mój brzuch, który ciągle jest tłusty. Denerwuje mnie moja waga, która ciągle pokazuje za duże liczby. Denerwują mnie moje włosy, które ciągle się przetłuszczają. Denerwuje mnie mój charakter, bo jest za słaby, żebym mogła sobie odmówić jedzenia. Denerwują mnie okulary, krótkie rzęsy, pryszcze, krótkie, grube nogi... JA siebie denerwuję.
Kiedyś ratowała mnie pasja, ale odkąd miałam przerwę i nie jestm już tak dobra i lubiana jak wcześniej to co mi pozostało?
Nie mam kompleksów, jestem zdrowa. Nie chcę się nad sobą użalać, ale gdzieś muszę, a przecież nie powiem znajomym, że chciałam wymiotować po zjedzeniu obiadu z rodziną... nikomu nie chcę nic mówić.
Nie chcę być słaba.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)